środa, 9 listopada 2011

Holenderski przypadek

Parę dni temu obecny mistrz Polski podał krótką informację na swojej stronie internetowej. Oto jej treść - "Decyzją Zarządu Wisły Kraków SA Robert Maaskant nie jest już szkoleniowcem drużyny Wisły Kraków. Obowiązki trenera pierwszego zespołu przejmie Kazimierz Moskal"

W naszym kraju wiele nie trzeba aby stracić pracę szkoleniowca. Najlepiej tę przypadłość znają fani jednego z warszawskich klubów. Ale wracając do Wisły, kolejną wiadomością było, że dotychczasowy dyrektor sportowy Stan Valckx zostaje na swoim stanowisku. 

Trwają poszukiwania nowego trenera, najpoważniejszą kandydaturą jest osoba Manolo Jimeneza, który podobno jest zainteresowany pracą w dawnej stolicy. 

To tyle faktów. Co to wszystko da? Czy hiszpański trener posiada czarodziejską różdżkę i za jej machnięciem sprawi, że Biała Gwiazda wygra po raz kolejny naszą ligę? Bo aby mieć szansę na wyjście z grupy w Lidze Europy należałoby cofnąć czas. A i tak na niewiele by się to zdało. Każdy wie z jakimi drużynami była w grupie K ekipa Białej Gwiazdy. Niestety ale jesteśmy daleko za europejską średnią półką. Na każdym kroku chwalona była współpraca holenderskiego duetu, może należało poczekać do okienka transferowego i przeprowadzić wzmocnienia i tutaj szukać przyczyn ostatnich porażek. No chyba, że ktoś uważał, że Fulham na własnym terenie jest w zasięgu "Polaków". W lidze Wisła traci do lidera tylko 7 oczek, a do końca sezonu daleko.

Jestem zdania, że drużyna gra na takim poziomie na jakim ma piłkarzy. A w Wiśle w tym momencie brak kontuzjowanego Małeckiego czyli motoru napędowego oraz kreatora - Meliksona. Samą walką trudno jest wygrywać mecze, a nie od dziś wiadomo, że Maor potrafi otworzyć drogę do bramki. Walki czyli motywacji piłkarzom z Krakowa odmówić nie można więc może zatem trener  Maaskant powinien dostać nie zwolnienie tylko spokój i w zimowym oknie kilka rozsądnych wzmocnień.

No ale cóż, pan prezes Bogdan Basałaj postanowił inaczej. A więc teraz przyjdzie nowy trener, który dostanie na początku przynajmniej spokój, przecież musi poznać piłkarzy. Wygląda więc na to, że tą rundę Wisła już odpuszcza. Przecież wyniki mogą być różne zanim szkoleniowiec poukłada na nowo team.  Czy więc nie lepiej byłoby kilka tygodni poczekać? Wiadomo nie od dziś, że pośpiech nie zawsze sprzyja.

Orzełek odleciał

No to pierwszy wpis będzie dotyczył reprezentacji i jej nowych koszulek przygotowanych specjalnie z myślą o Euro 2012. Zacznę od tego, że koszulka wygląda na pierwszy rzut oka ładnie lecz po chwili gdy wpatrujemy się w nią szukając orzełka możemy się lekko zdziwić gdyż... orzełek odleciał. Na jego miejscu pojawiło się logo reprezentacji.

PZPN tłumaczy tą zmianę wynikami badań, w których środowisko piłkarskie poparło pomysł usunięcia orzełka z piersi. Oczywiście kolejnym argumentem jest też to, że inni też tak robią np. Francja. Ale czy zawsze musimy spoglądać na kogoś?

Euro będzie dla nas historycznym wydarzeniem, kto wie czy się kiedyś powtórzy u nas podobna do tego eventu impreza. Więc może trzeba było zostać przy tradycji, w końcu Orły Górskiego z orzełkiem zdobyły 3 miejsce na świecie.

Z drugiej strony patrząc można też odnieść wrażenie, że PZPN zrobiło to świadomie licząc na duże zainteresowanie mediów. Duże i tak by było a teraz jest jeszcze większe, a wiadomo, że działacze z pewnością liczą na sprzedaż wszelkich gadżetów związanych z Euro. A im większe zainteresowanie tym po prostu lepiej.
Zdjęcie: Przemysław Langier/Onet Sport